Spór się wyjaśnia: w Polsce ewidencja czasu pracy z wykorzystaniem danych biometrycznych jest nielegalna.
Spór trwa już kilka lat. Różne firmy zaczęły inwestować w sprzęt do identyfikacji tożsamości za pomocą danych biometrycznych. W tym okresie wyroki sądów różnych instancji były rozbieżne. Jeszcze niecałe dwa lata temu można było mieć nadzieję na to, że spór skończy się z korzyścią dla pracodawcy: ewidencja czasu pracy jest obowiązkowa, a metoda biometryczna, np. zastosowanie czytników linii papilarnych - szybka, efektywna, bezpieczna i trudna do obejścia. W czym więc problem?
Jak stwierdza Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 1 grudnia 2009 r., sygn. akt I OSK 249/09, pobieranie i przetwarzanie przez pracodawcę danych biometrycznych jest niezgodne z Prawem Pracy (art. 221 § 1, § 2 i § 4), którego przepisy określają jakich danych osobowych może żądać pracodawca. Oczywiście pobieranie danych odbywało się na podstawie pisemnej zgody wyrażonej przez pracowników, jednak w wyroku Sąd przychylił się do argumentacji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, który podkreślił, że relacja pracownik - pracodawca nie pozostawia pełnej swobody wyrażania woli, a cel pobierania (w tym przypadku odcisków palców) jest nieproporcjonalny do celu jakiemu ma służyć.
Kiedy wyłączy się tak szeroką sferę zastosowań biometrii jak duże zakłady pracy, instytucje takie jak choćby NFZ i tp., odpowiedź na pytanie postawione w kilku poprzednich artykułach: „Czy systemy identyfikacji biometrycznej podbiją rynek zabezpieczeń?" wydaje się być, przynajmniej na gruncie polskim, jasna...
